- Na koniec może opowiesz o tym, co się stało zaraz po tym jak Neymar strzelił ostatniego karnego, uszczęśliwiając każdego Canarinhios ?- długowłosa brunetka uśmiechnęła się do niego zalotnie. Wiedział, że to pytanie w którymś wywiadzie padnie i tak dziwił się, że padło tak późno. Na stadionie było mnóstwo kamer, aparatów i czujnych zmysłów. Uśmiechnął się. Nie, od piętnastu minut nie robił absolutnie nic innego. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, o ile było to w ogóle możliwe. Bez wątpienia był najszczęśliwszą osobą na tym stadionie. Wyszukał ją w tłumach na trybunach. Stała najbliżej band w otoczeniu jego przyjaciół i rodziny. Musiał ściągnąć ją spojrzeniem, bo uśmiechnęła się do niego promiennie. Wydawała mu się być naprawdę szczęśliwa. Dodała mu jeszcze więcej pewności siebie i energii.
- Chciałem przytulić bardzo ważną osobę. Kiedyś bardzo ją zawiodłem i chciałem jej udowodnić, że jest najważniejsza.- oznajmił pewnie patrząc wprost do kamery. Zdawał sobie sprawę z tego, że to nagranie będzie krążyło w mediach przez najbliższy czas non-stop robiąc wokół nich spory zamęt, za który na pewno zdzieli go po głowie.
- W takim razie... Życzymy powodzenia ! Rafinha Alcantara- skinęła do niego dziennikarka a on z uśmiechem jeszcze szerszym popędził do ukochanej.
***
Rozmawiała z Xavim i Mario, gdy wrzawa w ich sektorze się nasiliła. Odwróciła się przodem do murawy obserwując zbliżającego się, owiniętego brazylijską flagą Rafaela. Wspiął się na barierki przytulając stojącą nieopodal niej mamę i babcię. Uśmiechnęła się. Cieszyła się jego szczęściem. Cieszyła się z wygranej. Cieszyła się, że jest tutaj z nim. Obserwowała prze-dumną Panią Valerię gratulującą synowi. Chwilę później oboje na nią spojrzeli. Valeria mrugnęła do niej oczkiem i uśmiechnęła się przyjaźnie. Nie znały się. Pierwszy raz spotkały się dziś. Ale miała wrażenie, że kobieta ją polubiła. Chwilę później z małą pomocą kolegów Rafa stał dokładnie przed nią. Była z niego niewyobrażalnie dumna.
- Chodź tu do mnie...- pocałował ją w policzek i złapał jej dłoń. Przyjaciele piłkarza pomogli jej przejść przez barierki. Przyciągnął ją do siebie zachłannie i przytulił.
- Udusisz mnie wariacie ! - zaśmiała się, odsuwając się od niego na tyle na ile pozwoliła jej długość jego rąk zaplecionych wokół jej talii. Migawki aparatów wywoływały niesamowity szum wokół nich. Zdawała sobie sprawę z tego, że za chwilę ich zdjęcie będzie krążyło w internecie a jutro prawdopodobnie znajdzie się w każdej gazecie. Wiedziała też, że od dobrych piętnastu minut nie jest anonimowa, a film z zapłakanym, biegnącym przez całe boisko po celnym strzale Neyamra, wpadającym na trybuny i tulącym tęskno zaskoczoną i zalaną łzami blondynkę, Rafą jest już wszędzie. Czy się tym przejmowała ? Wcale. Czy fotoreporterzy ją peszyli ? W ogóle. Co wobec tego robiła ? Chwyciła w dłonie złoty krążek wiszący na jego szyi. Przyglądała mu się z błyszczącymi oczami. Zarzuciła mu dłonie na szyję.- Jestem z Ciebie dumna ! - wypowiedziała bardzo wyraźnie patrząc mu w błyszczące od nadmiaru emocji oczy. I to chyba właśnie te emocje spowodowały, że przyciągnął dziewczynę do siebie nie dając jej możliwości wykonania żadnego ruchu. Przymknął oczy subtelnie muskając jej usta, ale w końcu się zapomniał całując ją z absolutną zachłannością. Gdzieś mieli to, że obserwowało ich ileś-dziesiąt tysięcy ludzi na stadionie, rodzina Rafy, przyjaciele, miliony ludzi przed telewizorami i setki fotografów. Oderwali się od siebie dopiero w chwili, gdy usłyszeli wyraźne gwizdy zapoczątkowane przez Xaviego, Mario i Diego podchwycone przez kibiców wokół. Objął ją zarzucając jedną rękę na jej barki. Złapała jego dłoń i zaplotła ich palce na wysokości swojego obojczyka. Prowadził ją do pozostałych piłkarzy celebrujących zdobycie olimpijskiego złota w towarzystwie rodzin na murawie. I nie miała nic przeciwko temu !
- Ainoha ! Mamy złoto ! - rzucił się w jej stronę rozentuzjazmowany Neymar. Zaśmiała się wpadając w jego ramiona, serdecznie mu temu gratulując. Była niesamowicie dumna z ich obu !
- No i nie można tak było na Triplecie ?- mruknął Dani Alves drocząc się patrząc na ich splecione dłonie. Zaśmiali się. Dobrze wiedzieli, że musiało tak być. Z czasem przestaje się pamiętać złe chwile, zostają tylko te dobre. Byli pewni, że tych drugich przed nimi wciąż bez liku.
Cała ekipa Cararinhos, z rodzinami, przyjaciółmi, ważnymi dla siebie osobami zgromadziła się na środku boiska. Trybuny szalały wraz z zawodnikami na murawie. Wszystko wokół szalało. Zaśmiechiwała się widząc wariującego z małym Davim Neya i Rafę. Podszedł, gdy światła mistycznej Maracany znacznie przygasły. Z dachu wystrzeliły zielono-żółte fajerwerki, a ze specjalnie przygotowanych wcześniej dmuchaw wystrzeliło confetti. Objął ją od tyłu oplatając ich brazylijską flagą, z którą się nie rozstawał. Patrzyli w niebo jak zafascynowani. Musnął jej policzek.
- Kocham Cię.- spojrzała na niego obejmując dłonie, które splótł na jej brzuchu. Uśmiechnęła się.
- A ja kocham Ciebie.
- Na zawsze...- musnął jej policzek nosem.
KONIEC.
NIE WIEM CO JA SOBIE MYŚLĘ PUBLIKUJĄC COŚ TAK ŻENUJĄCEGO PO TAK
DŁUGIM CZASIE.
ODCINEK, KTÓRY MIAŁ SIĘ POJAWIĆ GÓRA DWA DNI PO OSTATNIM ROZDZIALE,
KTÓRY MIAŁ BYĆ ZWIEŃCZENIEM TEGO OPOWIADANIA
POJAWIA SIĘ PO PRAWIE 3 MIESIĄCACH I WYGLĄDA TAK...
PRZEPRASZAM.
TO CHYBA JEDYNE CO MOGĘ POWIEDZIEĆ.
I
DZIĘKUJĘ !
NAPRAWDĘ
ZA WSZYSTKO !!!
laila.
Nie rozumiem o co ci chodzi.. Mi się tam podobało ;-) Nie spodziewałam się jednak że koniec nastąpi tak szybko ;-( No ale wszystko kiedyś musi się skończyć.. Pozostaje mi powiedzieć, że czytanie Twojego opo to była przyjemność i mam nadzieję, ż wrócisz z czymś nowym ;-)
OdpowiedzUsuńKochana moja,
OdpowiedzUsuńJak sobie teraz przypomnę, jak to wszystko się między nimi zaczynało i w jaki sposób potoczyło, jakie przeszkody musieli pokonać, jak trudno im było dojść do tego, co mają w tym rozdziale... Oczy zachodzą mi łzami.
Ryczałam tu nie raz i nie dwa, Ty zła istoto ;p Potrafiłaś wspaniale przekazać nam uczucia Ai i Rafy, za co chciałam Ci podziękować. I dziękuję za całą tę historię. Biję pokłony i wiernie czekam, aż uraczysz mnie czymś nowym. <3
Opowiadanie było świetne! I Rafa tutaj.. Najpierw taki kłamczuszek, a później zbity kundelek!
OdpowiedzUsuńPrzeszli trochę, by na końcu być szczęśliwi!
Dziękuję za to opowiadanie!
Trochę czasu mnie tam nie było, ale jest rozdział! :)
Usuńhttps://insolito-viaje.blogspot.com
Wracam na bloggera z nowym opowiadaniem i mam nadzieję, że mogę liczyć na Twoją obecność. ---> https://jedna--noc.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuńPozdrawiam P.
Zapraszam na pierwszy rozdział.
Usuń----> http://jedna--noc.blogspot.com/2017/09/rozdzia-pierwszy.html
Pozdrawiam.
Zapraszam na dwójkę ---> https://jedna--noc.blogspot.com/2017/09/rozdzia-drugi.html?m=1
UsuńWiem, że u mnie byłaś i czytałaś, więc możesz będziesz jeszcze chciała wiedzieć, co u Ariadny i Rafinhi? Na blogu pojawił się właśnie nowy rozdział! (tak, po takim czasie) Zapraszam! -> http://loca-como-yo.blogspot.com/2017/12/xv-i-have-been-patient-but-slowly-im.html
OdpowiedzUsuń