- Stary gdzie masz... O cholera ! - Hugo jak poparzony odskoczył od siedzącej na blacie blondynki by jak najnormalniej w świecie otworzyć lodówkę wyjmując z niej piwa. Dlaczego Marc zawsze musiał poruszać się bezszelestnie ?! Ona jak gdyby nigdy nic się nie stało wciąż siedziała na blacie w Hugowej kuchni z zawziętością przyglądała się swoim paznokciom chichocząc pod nosem. Naprawdę bawiła ją ta sytuacja. Odkąd przyszła, Hugo co chwila zaciągał ją w różne miejsca w mieszkaniu, byle tylko móc ją pocałować. Nie chcieli robić sensacji przed znajomymi, którą sądząc po minie Marca właśnie wywołali- Przepraszam Was ! - niemal pisnął rozanielony wymykając się czym prędzej do salonu, gdzie siedziała cała reszta zgrai. Gdy tylko wyszedł Ainoha parsknęła śmiechem. Brunet popatrzył na nią spod uniesionych brwi. Spodziewał się bardziej wstydu, pochodnych złości (?) a nawet porażającej wściekłości, na pewno nie rozbawienia. Podszedł do niej usadowiając się ponownie między jej udami. Objęła jego szyję, muskając lekko jego wargi.
- Ty się tłumaczysz ! - wycelowała palcem prosto w jego tors. Zaśmiał się.
- Przecież oni nam nie dadzą żyć ! - trącił swoim nosem jej. Czuł się fantastycznie, jakby się unosił. Kiedyś wydawało mu się nie do pomyślenia, że dziewczyna może dać aż tyle radości. Do wszystkiego trzeba dorosnąć. On dorósł do momentu, w którym mógł śmiało powiedzieć...
- Kocham Cię Ainoha...- wymruczał z lekko przymkniętymi oczami. Nigdy w życiu nie był tak pewny swoich słów jak w tej chwili. Wyczuł, że nieco zesztywniała. Wstrzymała oddech. Jej z natury duże oczy teraz wydawały się być ogromne. Zaskoczył ją ? Naprawdę mogła nie zauważyć, że jej rola w jego życiu, z dnia na dzień staje się większa ? Nie oczekiwał od niej podobnego wyznania, a nawet więcej ! wiedział na pewno, że go nie usłyszy. Ona nie była taka. Nie należała do tych wylewnych, ale samym swoim zachowaniem podkreślała ile dla niej znaczy. Wystarczało mu to w zupełności. Po chwilowym szoku spowodowanym jego nagłym wyznaniem uraczyła go najpiękniejszym uśmiechem jaki miał okazję dotychczas podziwiać. Z prawdziwą pasją przywarła do jego ust.
- Już i tak wszystko wiemy ! Nie musicie się chować po kątach ! - dotarł do nich donośny krzyk roześmianej Lerie. Parsknęli śmiechem. Ainoha zeskoczyła z blatu, przelotnie muskając jeszcze pełne wargi Hugo, zabrała jeden z trzech przygotowanych czteropaków piwa i wyszła do znajomych. Oczywiście nie byliby sobą, gdyby nie przywitali jej gwizdami, głupimi minami i innymi odchyłami od normy. Gdy w zasięgu ich wzroku pojawił się Hugo dopiero zaczął się cyrk.
- Zupełnie nie wiem o co Wam chodzi...- zaśmiała się pakując sobie do buzi pokaźną porcję popcornu. Wskoczyła na kanapę pomiędzy Leire a Michaela. Starała się nie reagować na palący wzrok brunetki i szturchanie pod żebra przyjaciela.
- Zdrajca !- przechodzący obok Hugo trzepnął w głowę niczego nieświadomego Marca.
- Ej !- fuknął zły, co wcale nie przeszkodziło mu w naśladowaniu całujących się młodych- Lepiej się przyznajcie od kiedy się tak cwaniaczycie ?! - uśmiechnął się, po czym ryknął potężnie ganiąc ich- I dlaczego nikt z nas nic nie wie !
- Ślepi jesteście i tyle ! - puścił przyjacielowi oczko Hugo, który zupełnie nie przejmując się jakimikolwiek komentarzami tudzież spojrzeniami, najspokojniej w świecie wyszukiwał swojej ulubionej piosenki z playlisty.
- Albo tak dobrze się kamuflowaliście...- spojrzała na niego podejrzliwie Blanca. Uśmiechnął się pod nosem, w sposób jaki Ainoha lubiła najbardziej, jakby lekko lekceważący.
- To od kiedy jesteście razem ? - spojrzenia Iana wędrowało między nową parę, która popatrzyła po sobie porozumiewawczo.- Musimy wiedzieć kiedy świętować rocznicę ! - przybił sobie z Marciem piątki. Co jak co, ale imprezy to było to co oboje lubili najbardziej.
- Mamy jakąś datę ?- spojrzała na bruneta zadziornie. Udał, że się zastanawia.
- 10 listopad - puścił jej oczko powracając do poprzedniej czynności. Wgapiała się tępo w jego plecy. Zaskoczył ją... 10 listopada zabrał ją do Guella. Tego dnia przestała na niego patrzeć jak na kolegę. Czyżby był to również dzień, w którym ona przestała być przypadkową koleżanką ?
- Dwa miesiące ?!- ryknął Marc odwracając jej uwagę od bruneta przy konsoli. Zaśmiała się- Utrzymywaliście to przed nami w tajemnicy przez sześćdziesiąt dwa dni ?!
- To ile razy widzieliście się sami ? Bez nas ? Nikomu o tym nie mówiąc ?!- szturchnęła ją ramieniem siedząca najbliżej, świetnie udająca obrażoną Leire.
- Paręnaście...- od odpowiedzi wyręczył ją Hugo- parędziesiąt...- puścił jej oczko zajmując miejsce na przeciw dziewczyn. Popatrzyła mu w oczy, ponownie w nich zatonęła, nigdy nie sądziła, że znajdzie kogoś kto samym spojrzeniem sprawi, że będzie się czuła bezpiecznie i bezgranicznie szczęśliwie.
***
- Hugo, pomożesz mi przynieść...- na prośbę Brazylijczyka podniósł się z kanapy, na której siedział z Ainohą. Pocałował dziewczynę w głowę i wyszedł. Zauważył, że odkąd na jaw wyszło, że spotyka się z Ainohą, gadatliwy dotąd przyjaciel nagle zamilkł. Zdziwiło go to, że kumpel zaprowadził go na taras, gdzie już siedział Marc, Dani i Sergi. Zamknął za sobą przesuwne drzwi, wolał żeby żadna z dziewczyn nie słyszała ich rozmowy.
- Co zamierzasz ?- zapytał na wstępie Dani, nadzwyczaj poważny. Uśmiechnął się pod nosem.
- Zakochałem się...- przyznał szczerze. Naprawdę był tego pewny jak jeszcze niczego w życiu.
- Co Ty odwalasz ?!- nieco ściszonym ale nadal groźnym głosem warknął Ney. Zmarszczył brwi. Początkowo zdziwił go ten ton. Wziął głęboki oddech przejeżdżając dłonią po twarzy.
- Musimy im powiedzieć...- rozglądnął się po twarzach wszystkich Sergi, szukając absolutnej akceptacji.
- Jeszcze nie...- mruknął, bardzo powoli zwracając się twarzą do przyjaciół.
- Co ?!- wybałuszył oczy Neymar.- Możesz powtórzyć to co powiedziałeś minutę temu ?!
- Kocham ją, ale nie mogę jej jeszcze powiedzieć...- bał się, po prostu się bał. Panicznie. Wariował na samą myśl, że miałby jej przyznać prawdę.
- Rafa, czy Ty się słyszysz ? Jak długo masz zamiar to ciągnąć ?! Powinniśmy im powiedzieć już dawno temu ! Zwłaszcza Ty !
- Ney ma rację...- do dyskusji włączył się Marc.- Powinny wiedzieć już dawno temu. Wymknęło nam się to spod kontroli... Za długo to trwa.- wiedział, że prawdopodobnie mają rację, ale on także miał swoje obawy. - Postaw się w jej sytuacji...
- Właśnie Marc... postaw się w jej sytuacji...- przerwał mu- Gdy jej powiem w bardzo krótkim czasie stanie się sensacją... świeżynką. Nie utrzymamy jej w cieniu przez dłuższy czas. Myślisz, że da sobie z tym radę ? Z ciągłą obecnością w mediach, z całą tą nagonką ?! Że przejdzie z tym do porządku dziennego ?
- Nie do końca boisz się o nią... Mam rację ?- napastnik spojrzał na niego z ukosa. Ponownie przetarł twarz dłońmi. Trochę trwało nim, sam przed sobą przyznał się, że ma rację.
- Boję się, że gdy jej powiem odwróci się ode mnie... Boję się, że odejdzie. Że nie da sobie wytłumaczyć... Że nie zrozumie... - przeniósł wzrok na Brazylijczyka- Nie boisz się, że Leire zrobi to samo ?
- Musimy im powiedzieć ! - podniósł nieco głos Marc. Widział, że Rafa pomału przekonuje swoimi racjami Neymara, musiał temu zapobiec.
- Leire i ja tylko się przyjaźnimy.- wiedział, ale musiał użyć tego argumentu, miał nadzieję, że podziała- Kochasz ją ? Szczerze.- bez chwili zastanowienia skinął głową.
- To jej powiedz zanim będzie za późno ! Albo zrobię to ja...- pierwszy raz zachował się wobec niego w ten sposób. Nie był z siebie dumny, ale wiedział, że inaczej na niego nie wpłynie. Chciał wyjść, ale Rafa szarpnął go za ramię.
- Nie zrobisz tego ! - syknął.
- To jej powiedz, bo najlepsza dziewczyna, z jaką do tej pory miałeś do czynienia odejdzie i to z Twojej winy ! A poza tym... nie chcę żeby cierpiały jeszcze bardziej. Za bardzo je polubiłem...
A Rafa nadal tkwi w kłamstwie...
<3