czwartek, 9 lutego 2017

Séptimo

Pół roku później...

Czuła, że coś jest nie tak jak powinno. Z dnia na dzień coś się między nimi zmieniło. Jak to się stało, że wcześniej nie zauważyła żadnych symptomów zwiastujących kryzys ? Nie wie. Myślała, że była czujna. Ilekroć pytała ukochanego co się dzieje dostawała podobne odpowiedzi a to problemy z dostawcami klubu, a to znów z pracownikami. Rozumiała i wierzyła. Dlaczego miałaby nie ? Zarządzał najmodniejszym i jednym z największych klubów w tym mieście. Miał prawo mieć problemy. Tylko, że Ona coraz częściej miała wrażenie, że głównym problemem jest ona sama... A przecież nie należała do tych absorbujących swoją osobą partnerek. Każde z nich miało swoje życie oraz wspólną część, którą dzielili. Te dwie części przenikały się, ale nigdy żadna nie oddziaływała negatywnie na drugą. A teraz tak właśnie się działo. Jeszcze parę lat temu znajdując się w takiej sytuacji uciekłaby w pracę, teraz po prostu nie mogła... Czy to był właśnie znak, że dorosła do wspólnego życia ? Że on to właśnie TEN ? Miała na głowie klientów, raporty, masę przygotowań a przez cały dzień nie zrobiła nic. Cały jej umysł pogrążony jest w nim. Martwiła się. O niego, o nich, o to co się między nimi dzieje...
Wparował do jej gabinetu bez żadnego ostrzeżenia. Była zaskoczona jego obecnością w jej biurze, sprowadziła go chyba swoimi myślami. Radość z jego przybycia szybko przerodziła się w strach. Wiedziała, że stało się coś złego.
- Jak nie zrobię tego teraz nie zrobię już nigdy...- wydusił z siebie. Wiedział, że musi jej w końcu wyznać prawdę. Zakochał się i po prostu nie mógł jej dłużej okłamywać. Wystraszył ją. Wyczytał to z jej oczu. Zacisnęła wargi w cienką linię.- Możesz ze mną pojechać w jedno miejsce ? - przymknął na sekundę oczy. Była to dla niego najtrudniejsza rzecz w życiu. Tak bardzo bał się, że może ją stracić... Znów na nią spojrzał. Odkąd wszedł nie odezwała się do niego ani słowem. Przeszyło go jej spojrzenie. Nic nie rozumiała, ale postanowiła stawić temu czoła. Zaufała mu. Zamknęła laptopa, wzięła do ręki swoją torebkę i wyszła z gabinetu, On zaraz za nią. Zaczekał przy windach, gdy weszła do Leire.
- Nie będzie mnie już dziś...- powiedziała półgłosem.
- Ainoha, wszystko w porządku ?- wyraźnie się zaniepokoiła. Blondynka pokiwała bezwiednie głową.
- Zadzwonię wieczorem- oznajmiła bez emocji i wyszła. Ani razu nie popatrzył jej w oczy. Odniosła wrażenie, że się bał. Co mogło się stać ? W czasie, gdy zjeżdżali windą na parking, wymyśliła jakieś pięćset przyczyn jego zachowania. Otworzył jej drzwi ze strony pasażera w jego Audi, a nim wsiadła ucałował jej skroń. Popatrzyła mu niepewnie w oczy i wsiadła do środka. Całą drogę milczeli. Przyglądała się jak nerwowo zaciska dłonie na kierownicy i jak patrzy na nią z troską, gdy myśli, że tego nie widzi. Nie podobało jej się to. Dojechali do otoczonych wysokimi płotami boisk. Zatrzymali się na chwilę przy budce z ochroną. Hugo skinął głową do starszego mężczyzny i wjechali na zamknięty teren.
"FC BARCELONA" taki napis dostrzegła na jedynym budynku w pobliżu. Ona i piłka ?! Kategoryczne NIE. Nie lubiła, nie interesowała się, nie skłamałaby gdyby powiedziała, że nigdy w życiu nie widziała żadnego meczu.
- Boisko ?- wydusiła, nie doczekała się odpowiedzi lub jakiejkolwiek innej reakcji- Centrum treningowe ?!- naciskała. Miał wrażenie, że jej spojrzenie parzy. Znów zamknął oczy, zaciskając dłonie z całej siły na kierownicy. Wziął głęboki oddech. Zachodziła w głowę co wspólnego mogli mieć ze stadionem piłkarskim. Był zbyt poważny by zrobić sobie z niej żart, prawda ? Wyszedł z samochodu i niemal natychmiast otworzył jej drzwi. Znów spojrzała na niego niepewnie. Złapał jej dłoń i zaczął prowadzić do wejścia. Przystanęła patrząc na niego wymownie.
- Robisz sobie ze mnie jaja ? Co mam wspólnego ze szkółką piłkarską ?! Chciałeś zabierać mnie na trening tej drużyny, a atmosfera, którą tworzysz od kilkunastu dni miała sprawić, że przyjdę tu chętniej ?! Przyjdę tu ze strachu !? Powiedz coś do cholery ! - krzyknęła. Nie czekał podszedł do niej i wpił się w jej usta. Nie oddawała pocałunków, była na niego wściekła. Bała się i była zła, jednocześnie.
- Niezależnie od tego, co się stanie...- walczył sam ze sobą, ale zaszedł już za daleko by się wycofać. -... pamiętaj, że Cię kocham i wszystko co robię, robiłem... - westchnął- wszystko dla Ciebie...- dlaczego miał wrażenie, że właśnie się z nią pożegnał ? Nie chciał tego kończyć. To nie mógł być koniec... Splótł ich dłonie wchodząc do przeszklonego budynku. Skinieniem głowy przywitał się z pracownikami. Serce waliło mu jak młot, gdy weszli do ostatniego korytarza, prowadzącego bezpośrednio na boisko. Jeszcze przed samym wyjściem przystanął i pocałował ją. Jemu właśnie pękało serce, a ona parsknęła śmiechem, który rozniósł się po całym ośrodku.
- I po to ten cały cyrk ? Te zapewnienia o miłości ? Żeby pograć w piłkę ?!- nawet po nim nie spodziewałaby się takiej akcji. Zdurniał. Nie wiedział co się dzieje. Podążył wzrokiem w miejsce, gdzie była wpatrzona. Minęła go i weszła na murawę, gdzie w jaskrawych strojach z herbem klubu na piersi stali Marc, Arian, Ian i Michael.- Nie mogłeś mi po prostu powiedzieć, że chcecie pograć ? Coście się tak jednakowo ubrali ?- zaśmiała się- Nie musiałeś mnie z pracy wyrywać...- odetchnęła, przyglądając się jak się zbliża. Zarzuciła mu ramiona na szyję.- Nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłeś... - wspięła się na palce i przytknęła swoje czoło do jego. Zaniepokoiła ją jedna rzecz... wyraz jego oczu. Odsunęła się nieznacznie. - Co się dzieje ?- zaśmiała się nerwowo- Spojrzała na chłopaków. Stali jak do odstrzału. Żaden z nich nie miał odwagi by spojrzeć jej w oczy. - Hugo...- zwróciła się do chłopaka. Głos jej zadrżał.
- Mam na imię Rafael...- powiedział bez cienia emocji. Zaśmiała się. Nie, to nie był żart. - Rafael Alcantara...- Łzy zaczęły piec ją pod powiekami. Przygotowywał się na tą rozmowę tyle czasu, miał opracowanych tyle wariantów, ale nie przewidział jednego. Bólu jaki dostrzeże w jej oczach.- Nie jestem właścicielem klubu...- z każdym wypowiadanym przez niego słowem rozpadała się na kawałeczki. Na zmianę otwierała i zamykała usta. - Jestem piłkarzem...- wraz z tym wyznaniem poczuła, że brakuje jej powietrza. Wzniosła oczy ku górze walcząc ze łzami. Zbliżył się do niej, jednak ona zrobiła dwa kroki w tył. Bała się go ?- Ian to Sergio Roberto, pomocnik- spojrzała na kolegów swojego chłopaka z niedowierzaniem- Arian, to tak naprawdę Neymar, napastnik. Michael to Dani Alves, obrońca, a Marc...
- Też nie jest sobą...- szepnęła pogardliwie. Nie wierzyła, w to co się dzieje. Jak można być aż takim chamem. Jak można było zrobić coś takiego ?! Spojrzała z powrotem na mężczyznę, w którym jeszcze godzinę temu była zakochana... Teraz ? Teraz nie wiedziała kim jest.- Dobrze się bawiłeś ?! - krzyknęła - Mam nadzieję, że wszyscy mieliście ubaw... - Pokręciła z niedowierzaniem głową. Musiał zrobić wszystko by uwierzyła, że naprawdę zrobił to dla niej.
- Chciałem Cię w ten sposób chronić ! Nie rozumiesz z czym wiąże się nasze życie... Popatrzyła na niego z najbardziej bolesny sposób jaki mógł sobie wyobrazić.
- Kocham Cię, słyszysz ? - oznajmił. Mówił szczerze ? Możliwe, ale ona nie mogła mu zaufać. Nie znała go zupełnie, a obcym się nie ufa. Zbliżył się do niej znacznie. Złapał jej bezwiedne dłonie. - Kocham Cię - powtórzył patrząc jej prosto w oczy z miną człowieka, który właśnie traci wszystko co ma.
- Dość...- szepnęła przymykając powieki. Nadal nie do końca zdawała sobie sprawę z tego co zrobił i jakie to będzie niosło za sobą konsekwencje.- Mam tylko jedną prośbę...- za wszelką cenę starała się nie pokazywać tego co naprawdę teraz czuje. Po padnięciu tych słów z jej ust, zobaczył światełko w tunelu, usłyszał nutkę nadziei. - zawieź mnie do domu...- wyszeptała najspokojniej jak się dało, jakby nic wcześniej się nie wydarzyło. Ostatni raz przejechała przybitym, nieco nieobecnym wzrokiem, po twarzach mężczyzn, których jeszcze chwilę temu uznawała za przyjaciół i mężczyzny, którego kochała. Na miękkich nogach opuściła murawę, ponownie znajdując się w mrocznym korytarzu prowadzącym na zewnątrz. Dopiero teraz zauważyła, że cała się trzęsie. Modliła się, by był to tylko zły sen... 

***


Patrzył jak jedyna dziewczyna, którą naprawdę kocha schodzi z boiska. Jak odchodzi. W oczach zalśniły mu łzy. Jeszcze nie wiedział jak, ale wiedział, że na pewno udowodni jej, że to wszystko było tylko i wyłącznie dla jej dobra, wszystko co zrobił, zrobił dla niej... Spojrzał po twarzach przyjaciół. Na smutny wzrok zawsze wesołego Daniego, na kucającego na murawie Neymara, na pocierającego nerwowo twarz Marca... Na początku naprawdę nie wiedzieli, że ta niewinna zabawa w klubie poniesie takie żniwo. Ale wszystko zaszło zbyt daleko. Dlaczego nie powiedział jej wtedy po rozmowie z chłopakami ?! Za nic w świecie nie wiedział jak... Początkowo chciał chronić siebie, nawet nie wiedział w którym momencie Ona stała się wszystkim co miał i co chciał ochraniać. Pokochał ją. Naprawdę pokochał. A skoro kochał to musiał walczyć ! Musiał jej wszystko wyjaśnić. Musiała mu wybaczyć !
Była całkowicie zagubiona. Próbowała sobie to jakoś ułożyć, zrozumieć ? ale zupełnie nie wiedziała jak. Nic z tego nie rozumiała. Zaczęła obwiniać samą siebie, ale to przecież nie ona podawała się za inną osobę. Nie ona stworzyła równoległe życie. Dotarło do niej, że musiała się pogodzić, z tym że dla niego przez cały ten czas była zabawką. Głupią blondynką, którą łatwo było wkręcić i wykorzystać. Zarzucała sobie to, że ich nie znała ! Jak mogła mu aż tak zaufać ? Jak mogła się w nim tak beznadziejnie zakochać... ? Zastanawiała się jak zdołał się tak kamuflować ? Jak to się stało, że nie było ich w mediach ? Nikt nigdy nie poprosił go o zdjęcie, autograf... Zrozumiała jak wiele pracy musiał włożyć w to, by jego sekret nie ujrzał światła dziennego. Dotarło do niej jaka była głupia... szczęśliwa... jaka była w nim zakochana.... Jeszcze nim doszedł do samochodu, siedziała w środku. Oczy zaszły jej łzami, więc robiła co mogła, by nie ujrzały światła dziennego.
Całą drogę spędzili w całkowitej ciszy. Nie wybiegła z auta w pośpiechu jak sobie to wcześniej wyobraził, gdy podjechał na parking naziemny pod jej blokiem. Siedziała patrząc przed siebie. Uznał, że daje mu szansę na wytłumaczenie.
- Dlaczego ?- szepnęła zerkając na niego z ukosa.
- Nie chciałem Cię skrzywdzić...- zaczął zachrypłym głosem. - O tym, że będę Hugiem Gonzalezem dowiedziałem się zaraz po tym jak wyszłaś wtedy z klubu. Byliśmy dla Was całkowicie anonimowi...
- Więc to nasza wina...- wtrąciła, nie patrząc na niego. Każde jego słowo wypalało ją od środka. Nie wierzyła mu, w żadne słowo. Oszukał ją. Potraktował jak maskotkę...
- Tego nie powiedziałem... Nie wiesz jakie jest życie u boku piłkarza. Nigdy nie wiem, czy dziewczyna spotyka się ze mną ze względu na nazwisko i sławę czy może faktycznie jej się podobam... a Ty...- w tym momencie pierwszy raz na niego spojrzała. W jego ukochanych oczach nie było już błysku... światełko jakby nagle zgasło. Uśmiechnęła się, z całych sił starając się powstrzymać łzy.
- Nie sądziłam, że masz o mnie takie zdanie...
- To nie tak ! - bardzo się myliła. Chciał złapać jej dłoń, ale się odsunęła.
- Nie wiem kto przez ten czas ze mną przebywał... Rafael ? Hugo ? Kim był ten, którego poznałam wtedy w klubie, który był tak upierdliwy następnego dnia w sklepie, który wystawał pod moją klatką licząc na spotkanie, wreszcie ten, który mnie pocałował przed restauracją, zabrał do Guella, który trzymał mnie za rękę podczas tych wszystkich zachodów słońca na Tibidabo, który zmuszał mnie do biegania na Carreterze, ten który sprawiał, że się śmiałam jak małe dziecko, powodując że pierwszy raz poczułam się naprawdę kochana i bezgranicznie szczęśliwa... - powstrzymywał łzy, gdy to mówiła. Zrozumiał, że ją traci. Zrozumiał jak ją skrzywdził.- Kim był facet, w którym się zakochałam ? - popatrzyła na niego błagalnie. Zdawała sobie sprawę z tego, co po raz pierwszy przyznała. Po raz pierwszy przyznała to wprost. Po prostu chciała żeby mimo wszystko wiedział. Może żeby poczuł się teraz gorzej ? Równie źle jak ona ? Teraz już nie ukrywała łez. Poczuł jakby ktoś z całej siły uderzył go w okolicy klatki piersiowej. Zabrakło mu przez chwilę powietrza. Nie mógł sobie wybaczyć tego, co zrobił. Jak zaprzepaścił swoje szanse. Nie mógł wybaczyć sobie tego jak ją skrzywdził. Wiedział, jak wiele kosztowało ją to wyznanie i był w 100 % przekonany o tym, że było szczere. To, że Hugo Gonzalez nie był jego zabawą, zrozumiała w chwili, gdy zobaczyła w jego oczach łzy. Zrozumiał. Ona także. Jednak nic nie mogli już zrobić. Wszystko co mieli, w tej sekundzie runęło niczym domek z kart.





8 komentarzy:

  1. Cholera! Dlaczego musisz mnie doprowadzać do łez? :'( Niby wiedziałam, że tak będzie, ale jednak... Ugh!
    Ale oni się jeszcze spotkają i spikną, tak? Błagam Cię, przyznaj, że mam rację. <3
    Tymczasem czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, do łez nie chciałam ! ;P
      Znasz mnie... :D ;*

      Usuń
  2. Rafa jest moim idealnym ideałem, ale jak powiedział, że niby to wszystko robił dla niej, nie wytrzymałam i coś mnie trafiło.. Rozdarłabym go pewnie na strzępy!
    Pewnie i tak spiknął się na weselu Thiago :D
    Ps. Zbliżamy się ku końcowi - zapraszam :) http://piensas-en-mi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się spotkają, a co z tego wyniknie... ? :D

      Usuń
    2. Nowy :) http://nasz-wspolny-cel.blogspot.com

      Usuń
  3. Ostatnio nie miałam czasu czytać.. Ale dzisiaj akurat znalazłam wolną chwilkę i pierwsze o czym pomyślałam to nadrobienie zaległości odnośnie opowiadań.. Po przeczytaniu tego, co ostatnio straciłam muszę przyznać że jestem w ogromnym szoku.. Oczywiście się nie dziwię bohaterce bo pewnie zrobiłabym tak samo ( sama zresztą pogoniłam ostatnio takiego jednego.. ) ale nie wiem czemu szkoda mi Rafaela.. Na pewno miał dobre intencje tylko tak to już jest.. Człowiek ma dobre chęci a przeważnie wychodzi dokładnie na odwrót.. Ja mam szczerą nadzieję, że jednak Ainoha za nim zatęskni.. Czekam na next/ ney21

    OdpowiedzUsuń
  4. I znowu nie wiem, czemu nie skomentowałam wcześniej, ale chyba faktycznie jestem roztrzepana XDDD
    No to wszystko musiało się tak potoczyć xd Niestety ;/
    Ale pewnie zareagowałabym tak samo :)
    Zobaczymy jak to pójdzie dalej :P
    Weny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam też do Marca i Milagros :D http://ekghymsbkdjs.blogspot.com/2017/02/septimo-escapar.html

      Usuń