poniedziałek, 9 stycznia 2017

QUINTO



To tylko zwykłe wyjście do restauracji. Wchodzisz, uśmiechasz się, starasz się być w miarę miła, jesz i wychodzisz... Zwykła kolacja Ainoha- tłukła sobie do głowy od samego rana. Nie mogła sobie poradzić z paraliżującym strachem i chęcią jak najszybszego odwołania spotkania oraz ekscytacją, która gdzieś w niej się tliła, nie dając o sobie zapomnieć. Gdyby tego było mało to od samiuteńkiego rana musiała się użerać z palącym wręcz wzrokiem przyjaciółki. Czy ona nie mogła zrozumieć, że umówiła się z tym Hugo tylko po to by dał jej spokój ?! Przecież taka była prawda, więc zupełnie nie rozumiała dlaczego coraz częściej łapała się na tym, że w gruncie rzeczy cieszy się na to spotkanie. Przez spotkanie oczywiście rozumiała wyjście kumpli nie wyjście potencjalnej pary. Piątki miała dość luźne, potrafiła sobie tak zorganizować obowiązki, że zwykle w okolicach 13 była już w swoim mieszkaniu, zwyczajowo szykując się na jakieś piątkowe wyjście. Tak było tym razem, z tym że nigdy nie miała problemów z wyborem stylizacji. A dziś ? Stała już masę czasu przeszukując niemal wszystkie półki z ciuchami. Sukienki, spódnice, spodnie, koszule... nic nie wydawało jej się odpowiednie na spotkanie nieznajomych znajomych. Jeszcze ta niepewność gdzie pójdą. Zawsze miała kontrolę nad swoim życiem. Swoim i innych. Uwielbiała kontrolować sytuację, a teraz nawet nie wiedziała gdzie idzie, więc skąd mogła wiedzieć jak ma się ubrać.
 Po całych latach świetlnych spędzonych przed szafami, po zrobieniu z mieszkania istnego śmietnika wystrojona i pachnąca punkt 19 wyszła ze swojej klatki. Nie musiała się rozglądać, przyciągnął jej spojrzenie. Stał oparty o stalowo-szare audi, biała koszula z rozpiętymi trzema pierwszymi guzikami podkreślała jego ciemniejszą karnację i dodawała mu nieco zadziorności. Złapała małą torebeczkę w obie dłonie i niepewnie podeszła do mężczyzny, któremu oczy wręcz zaświeciły się na jej widok. Długie blond włosy podkręcone na końcach unosiły się i opadały z każdym jej krokiem. Który to już raz tonął w błękicie jej oczu ? Jej wygląd ? Ścięło go z nóg. Przez chwilę zapomniał jak się oddycha. Jedno jest pewne, jeśli ona naprawdę zdecyduje, że to ich pierwsze i zarazem ostatnie spotkanie to po nim...
- Ślinisz się...- oznajmiła jak gdyby nigdy nic, gdy podeszła bliżej. Wystawiła dłoń w geście powitania. Mówi ślinisz się na mój widok jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie !- pomyślał. Zastanawiał się na ile to jej pewność siebie na ile gra pozorów.
- Pięknie wyglądasz...- udał, że nie słyszał jej wcześniejszej uwagi. Minął także jej wystawioną w jego kierunku dłoń kierując się bezpośrednio w kierunku jej policzka. Nie zdążyła zareagować, musnął je ustami. Zauważył, że jego zachowanie zdecydowanie jej się nie spodobało. Zauważył, że nie lubiła tracić kontroli. Teraz miała jeszcze gorzej. W ogóle nie miała kontroli nad sytuacją. Widział to w jej oczach. nie wiedziała czy wsiąść z nim do samochodu czy może lepiej wziąć nogi za pas.
- Ty też niczego sobie...- mruknęła lekko zawstydzona. Ooo czyżby udało mu się ją zawstydzić ? Punkt dla niego ! Odchrząknęła. Znów złapała go na tym jak się na nią gapi. Wiedziała, że powinna wiać gdzie pieprz rośnie, bo przecież nie wiadomo kim on do cholery jest, ale jakoś ją to bawiło... Mogłaby nawet pokusić się o zdecydowanie przesadzone na chwilę obecną wyrażenie, że między nimi wyraźnie iskrzy. Zreflektował się i otworzył jej drzwi od samochodu. W czterech susach pokonał jego długość i zasiadł za kierownicą. Chwilę później wyjeżdżali z ulicy blondynki.
- Jak już i tak zamknąłeś mnie w tym żelaznym czołgu...- rozglądnęła się po samochodzie, palcami delikatnie przesuwając po kokpicie udając brak satysfakcji. Droczyła się. Spojrzała na niego kątem oka, wiedziała że faceci nie lubią jak ktoś niepochlebnie wypowiada się o ich samochodzie. Żelazna zasada, którą nauczył ją tata - skoro kupił taki samochód to był to najlepszy samochód z możliwych. Niemal niezauważalnie się wzdrygnął i napiął. Trafiła w punkt !- ... i nie mam jak z tego zwiać... to może powiesz mi teraz gdzie mnie zabierasz ? - uniósł zadziornie brew.
- Po Twoim wyznaniu najchętniej gdzieś na klify, żebym miał pewność, że AUĆ ! - nie dane mu było dokończyć, blondynka ile sił w rękach trzepnęła jego ramię, patrząc z miną mordercy. - Kochaniutka zapamiętaj... Jeśli facet kupił samochód, to znaczy że jest to najlepszy samochód na Ziemi ! - zaśmiała się dźwięcznie. Bingo ! On również nieznacznie uniósł końcówki ust. - Nie wiem czego od niego chcesz... - pogładził z troską kierownicę.- Ma ładny, niepowtarzalny kolor, jest postawny, ma ciekawą sylwetkę... A w ogóle widziałaś światła ?! w nocy to jest KOSMOS !- zwrócił uwagę na te bardziej wizualne zalety swojego 'dziecka'. Wiele razy słyszał rozmowę kobiet o samochodach, zawsze skupiały się na wyglądzie samochodów. Wydawało mu się, że na innych rzeczach się po prostu nie znały... Pokiwała głową ze zrozumieniem. Po czym parsknęła śmiechem.
- Serio ?! Jeździsz najnowszą SQ7, masz silnik co najmniej V8 i dwie turbiny ! Koleś ! Prawie 450 KM a Ty mi o jakimś lakierze mówisz ?! - trajkotała jak nakręcona nie zważając nawet na to, że stoją na światłach, a mężczyzna wgapia się w nią pożądliwie. Spojrzała na niego i natychmiast się speszyła. Opadła miękko na siedzenie unikając jego spojrzenia.
- Ogólnie tak dużo wiesz czy tylko na temat tego danego modelu ?- wcale nie zmienił sposobu swojego patrzenia. Czuła, że płonie.
- Wiem trochę więcej niż przeciętny samochodowy laik...- mruknęła ledwo słyszalnie. Poczuła się nieco pewniej.
- Wyjdź za mnie ! - krzyknął, a ona się zaśmiała. Przybliżyła się, opierając oba łokcie na dzielącym ich podłokietniku. Spojrzała mu w oczy, które naprawdę były blisko !
- Zielone... - szepnęła i zaśmiała się dźwięcznie widząc najpierw zahipnotyzowane spojrzenie Hugo, a później jego zakłopotanie.
- El Barco...- mruknął wcale na nią nie patrząc.
- Hm ?- zapatrzyła się na mijany krajobraz, niespecjalnie wiedziała o czym mówi jej nowy kolega.
- Jedziemy do El Barco...- Uśmiechnęła się. Kolejny punkt dla niej ! W starciu kto kogo zawstydzi szli łeb w łeb. W bezpośrednim starciu osobowościowym Hugo wysiadł mniej więcej, gdy zobaczył ją wtedy w klubie, Ainoha właśnie zaczynała swoją drogę w otchłań Pana Gonzaleza.
***
- Przepraszam Państwa bardzo, ale Państwo ze stolika obok nie mogą zjeść w spokoju posiłku, mogliby... mogliby Państwo zachowywać się nieco ciszej... ? - parsknęli śmiechem i wcale nie chodziło im o tego biednego zestresowanego młodego kelnera, którego wydelegowano do ucieszenia ich. Zupełnie nie wiedział co się z nim dzieje, ta dziewczyna miała w sobie coś w czymś się zatracał. Tracił kontakt z otaczającym go światem. Byli tylko oni. On i ta piękna blondynka. Jako, że Hugo nie reagował skinęła głową, po czym uśmiechnęła się przepraszająco do starszej pary siedzącej nieopodal ich. Zjedli już dawno temu, teraz po prostu oddali się rozmowie. Może ciut przygłośnej jak się okazało.
- Idziemy ?- spojrzał na nią spod rzęs. Ale spojrzał na nią w taki sposób, że zrobiło jej się gorąco.
- Idziemy- oznajmiła tonąc w jego oczach. Nie zdążyła zareagować a mężczyzna już stał za nią odsuwając jej krzesło. Speszyła się, ale miała nadzieję, że tego nie zauważył. Puścił ją przodem, oboje jeszcze raz przeprosili staruszków za zakłócanie kolacji i wyszli śmiejąc się w najlepsze.
Z restauracji na parking prowadziła dość długa, urocza alejka pełna kwiatów i światełek. Złapał ją za dłoń. Spuściła wzrok uśmiechając się lekko. On zagryzł wargę. To, że nie wyrwała swojej dłoni potraktował jako sukces. Testował ją. Chciał wiedzieć na ile może sobie pozwolić. Na ile może z nią zagrać. A ona za wszelką cenę starała się uspokoić. Wyluzować... Nic się przecież nie działo. Splotła ich palce w silniejszym uścisku. Do tej pory to on trzymał ją. Odeszła od niego na odległość ich rąk. Odwróciła się, gdy zorientowała się, że stoi w miejscu i się jej przygląda. Uśmiechnęła się.
- No i co teraz Panie Hugo... ?- uniosła zadziornie brew. Naprawdę była ciekawa dalszego planu młodego Hiszpana. Mówił, że El Barco to początek ich spotkania. Jakkolwiek głupio to nie zabrzmiało. Nie uzyskała odpowiedzi. Przynajmniej nie taką o jakiej myślała. Przyciągnął ją do siebie i nie czekając na pozwolenie musnął jej usta. Liczył na to, że go spoliczkuje. Chciał to zrobić zaraz po tym jak ją zobaczył, a teraz... teraz już czuł, że musiał ! Pierwszy raz czuje się w ten sposób w obecności dziewczyny ! Zesztywniała. Nie rozumiała co się dzieje. Działo się samo. Jej dłoń powędrowała na jego policzek, a chwilę później jej wargi muskały jego. Skończyło się równie szybko i niespodziewanie jak się zaczęło. Nie puszczając jego dłoni odwróciła się i pociągnęła zdezorientowanego mężczyznę za sobą. To miało być spotkanie po którym uwolni się od natręta. Jak więc mogła sobie wytłumaczyć radość jaką sprawił jej tym pocałunkiem i generalnie swoją obecnością ?! Ainoha Sanchez pierwszy raz w życiu nie wiedziała co się wokół niej dzieje. Pierwszy raz zupełnie straciła kontrolę !
Odkąd wsiedli do samochodu żadne się nie odezwało. Blondynce było po prostu głupio. Czuła, że brnie w coś co nie ma żadnego sensu i że to dla chłopaka skończy się tragicznie.
- Nie odzywasz się...- mruknął, patrząc cały czas na pogrążoną w ciemności drogę.
- Faktycznie te światła to kosmos...- uśmiechnęła się. Musiała zejść z tematu i zrobić coś by rozluźnić atmosferę, bo inaczej chyba by się podusili. Zaśmiał się... Skąd wiedział, że na pewno nie poruszy tego co stało się parę chwil temu. Rozbrajała go ta dziewczyna.
- Mam Cię przeprosić ?- zaśmiał się patrząc na nią kątem oka. Tym razem to ona uśmiechnęła się cwanie.
- Za co ? Stało się coś ?- spojrzała na niego zadziornie. No i przepadłeś- mruknął w sobie.
- Nic...- szepnął półszeptem karcąc się w myślach za to, że przeszło mu przez myśl, że reakcja Ainohy może być inna.
- No właśnie. Nic nie było, więc nie mamy za co się przepraszać...- oparła łokieć o drzwi. - To jakie plany na teraz ? Bo z tego co się orientuję, to mieszkam w drugiej części miasta...- zauważył cień szczerego uśmiechu na jej ustach.
- Zobaczysz kocie...
- Nie jestem Twoim kotem.- odparła stanowczo.
- Jeszcze nie wiesz, że kiedyś będziesz...- puścił jej oczko. Podczas gdy ona myślała, że tylko żartuje on mówił całkowicie szczerze. Takiej chemii i iskry nie było między żadnymi 'znajomymi'.
***
- Guell ?! - wybałuszyła oczy, gdy podjechał na parking. - Wiesz, która jest godzina ?!- popatrzyła na niego jak na wariata. Wystawił rękę w jej kierunku. Myślał, że ją złapie, ale oczywiście nie... zamiast złapać jego dłoń blondynka splotła swoje ręce na piersi patrząc na niego wyczekująco. - Kim Ty jesteś albo komu zapłaciłeś za to, że możesz późną nocą wchodzić do Parku ?!- zaśmiał się.
- Ma się znajomości- uśmiechnął się triumfalnie i dumnie wypiął pierś. - Zakładam, że nigdy nie widziałaś Guella w blasku księżyca i bez tłumów turystów... - wyczytał z jej błyszczących jak diamenciki oczu, że jej zaimponował, chociaż prawdopodobnie nigdy tego nie przyzna.- Zapraszam...- ukłonił się nisko, powtórnie podając jej dłoń. Tym razem niepewnie ją złapała. Triumfował.
Szli główną ścieżką prowadzącą do najdłuższej ławki na świecie. Spacerowali powoli. Ona napawała się otaczającą ją rzeczywistością, wszechobecną ciszą, pustym parkiem skąpanym w blasku księżyca. On napawał się jej widokiem. Niespecjalnie wiedziała jak ma się zachować w tej sytuacji. Z jednej strony rozpierała ją duma (?), radość... Nikt nigdy nie zaprowadził jej w takie miejsce.
- Okłamałeś mnie... - wyrwała go z kompletnego letargu. Spojrzał na nią zdziwiony. O dziwo na jej ustach malował się piękny uśmiech. - To miała nie być randka...- powiedziała oskarżycielskim tonem. Parsknął śmiechem.
- Myślisz, że zabrałbym Cię na randkę do Parku, do którego możesz pójść w każdej chwili ?
- A nie ?
- Nie. Na randkę zabrałbym Cię w jakieś odjazdowe miejsce.
- Parku, przez który w ciągu dnia przewija się jakiś triliard ludzi, a po którym teraz spacerujemy sami i to w nocnej scenerii nie nazwiesz odjazdowym miejscem ?! - zaśmiała się. Nie była pewna czy tylko się z nią droczy, czy może mówi na poważnie. Pokiwał przecząco głową.- No to uważaj, bo jeszcze chwila i ja się na tą randkę wproszę ! - jej dźwięczny śmiech rozniósł się echem po okolicy.
- Na to właśnie liczyłem...- mruknął poważnie powodując, że z jej ust zszedł uśmiech.





*********************************************************************************

Jest to jeden z moich ulubionych rozdziałów,
więc jestem bardzo ciekawa Waszych opinii :)

8 komentarzy:

  1. Cholera, muszę chwilę odsapnąć i zebrać szczękę z podłogi...

    Park Gaudiego. W nocy. Bez turystów. Ja bym chyba na jej miejscu na zawał zeszła! To miejsce jest cholernie piękne i cudowne za dnia, z tryliardem ludzi, a tak "po prywatnemu"? Cholera! To musi być nieziemski odjazd! <3
    Ty wiesz, że kocham Twój styl i Twoje historie, więc... Nie będę się powtarzać.
    Albo się powtórzę - czekam na kolejny rozdział o naszej księżniczce. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze trzy dni śnił mi się Güell po napisaniu tego fragmentu :D
      Magiczne miejsce <3
      ;***

      Usuń
  2. Ja chce Rafaela w takim wydaniu tu i teraz! :D
    Brakuje mi słów żeby opisać mój zachwyt nad rozdziałem! I D E A L N Y!
    Czekam na kolejny kochana <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie Rafę razy dwa poproszę ! :P
      DZIĘKUJĘ kochana ! :**

      Usuń
  3. A ja się wcale nie zdziwiłam.. Rafa, znaczy się - Hugo, jest idealny pod każdym najmniejszym względem, więc tylko zazdroszczę tej dziewczynie, że to padło na nią!
    Wciąż tylko boli mnie to, że on ją okłamał kim naprawdę jest!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na początek... Nie potrawię znaleźć usprawiedliwienia i sama się dziwie, że nie skomentowałam ostatnich dwóch rozdziałów... To chyba moje roztrzepanie, więc bardzo, bardzo przepraszam!
    Jeju, jak mi się tutaj bardzo wszystko podoba!
    Nie kłamię!
    Czytanie tego to sama przyjemność :D
    R... znaczy Hugo jest cudowny *.* Da się gdzieś takiego kupić? XDDD
    Już czekam na kolejny :P
    Weny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam też do mnie na szóskę :P http://ekghymsbkdjs.blogspot.com/2017/01/sexto-quiero.html

      Usuń