piątek, 30 grudnia 2016

CUARTO


Od spotkania z chłopakami minął już ponad tydzień. Teoretycznie powinna być smutna z tego powodu, że żaden z nich nie szukał z nimi kontaktu. Praktycznie wiedziała, że tak będzie więc w ogóle nie zaprzątała sobie tym głowy. Było jej żal ? Nie. Była za stara na takie akcje. Nie była nastolatką żeby rostrząsać takie rzeczy w nieskończoność.
Zebrała wszystkie foldery potrzebne jej dziś w pracy, spakowała wszystkie umowy, które dzisiaj miała podpisać, zabrała swoje klucze i wyszła z mieszkania. Wychodząc z windy, jak zwykle wybrała numer Leire. Wyszła na zewnątrz, gdzie oślepiło ją listopadowe słońce. Nasunęła na oczy ciemne okulary i czekając na odebranie przez Lei telefonu.
- Hej...- usłyszała jej dźwięczny głos po drugiej stronie słuchawki. Dochodziła właśnie do swojego samochodu, gdy stanęła w bezruchu. O tył samochodu opierał się Hugo. Ubrany w czarny T-shirt, tego samego koloru spodnie, sportowe buty i skórę. Jego ciemne oczy skryte były pod lustrzanymi okularami. Uśmiechnął się promiennie, gdy ją zobaczył. - Ainoha ? Jesteś ?- ocuciły ją nawoływania Leire.
- Jestem jestem... dzwonię, żeby Ci powiedzieć, że będę u Ciebie za 15 minut...- wydukała nieskładnie. Hugo podszedł bliżej, więc uśmiechnęła się promiennie.
- Ai ? Wszystko ok ? - musiała wyczuć, że coś jest nie tak. Leire nawet przez telefon była jak rentgen.
- Jak najbardziej- uśmiechnęła się. - Już jadę...- oznajmiła i zakończyła połączenie.
- Cześć Ainoha...- sposób w jaki wymawiał jej imię ? Elektryzujący !
- Hej Hugo...- dała się ucałować w oba policzki, co mimo tradycji wyraźnie ją speszyło. Odsunęła się od kolegi. - Co słychać ?- zapytała chcąc zabrzmieć jak najbardziej naturalnie.
- Stęskniłem się...- uśmiechnął się do niej łobuzersko. Poczuła uścisk w podbrzuszu i kołatnie serca. - Jakbym miał Twój numer..- zaczął. Parsknęła śmiechem. Zaczyna się- szepnęła pod nosem radośnie. Zostawiła Hugo i pewnym krokiem ruszyła do swojego samochodu. - To jak ?- rzucił, gdy ją dogonił. Spojrzała na niego spod rzęs. Tym razem, to jemu zrobiło się gorąco.
- Z czym ?- zaśmiała się. Lubiła się z nim droczyć.
- Kolacja...- rzucił jakby od niechcenia, a ona parsknęła śmiechem. I nie był to zwykły śmiech. Raczej mocno nerwowy. Unikała jego wzroku. Pakując do samochodu wszystkie foldery. Z namaszczeniem odłożyła swoją nieprzyzwoicie drogą torebkę na siedzenie pasażera. Zdawała się w ogóle nie przyjmować do świadomości prośby mężczyzny. Spojrzała na niego dopiero, gdy złapał ją za ramię- Nie proponuję Ci randki...- uśmiechnął się uroczo.- To zwykłe spotkanie dwójki znajomych....
- To co ? Piątek 19. Ty, ja, kolacja...- przewróciła oczami i spojrzała na niego błagalnie. Nie chciała iść. Nie! właściwie to chciała. Ale nie mogła ! Na litość boską, przecież ona tego faceta nie znała ! Nie miała już 16 lat. Nie była nastolatką ! Jej takie zachowania nie przystawały ! Więc dlaczego skinęła głową ? Może po to by zobaczyć jego szczery uśmiech i śmiejące się oczy.
Nie wierzył w to, co się przed chwilą stało ! Zgodziła się ! Nie mógł słowami wyrazić jak się poczuł.
- Tylko żeby było jasne- zastrzegła sobie patrząc na niego groźnie- To nie jest randka !- położył sobie dłoń na sercu.
- Obiecuję ! - przyznał poważnie- Przyjadę po Ciebie... Ale może dasz mi jednak ten numer, żebym mógł zadzwonić, że czekam pod blokiem... - spróbował szczęścia. Zrobił ten wzrok, na widok którego podobno dziewczynom miękną kolana. Zacisnęła wargi w wąską linię.
- Nie musisz się obawiać. Nie wystawię Cię. Tylko bądź punktualnie. - uśmiechnęła się lekko. - Ale teraz... - spojrzała na jego rękę przytrzymującą drzwi samochodu- muszę jechać, spóźnię się do pracy.
- Do piątku- uśmiechnął się. Odwzajemniła uśmiech.
- Do zobaczenia.- zamknął drzwi i patrzył jak blondynka odjeżdża. Mógłby skakać z radości ale nie chciał wzbudzać sensacji. Zgodziła się i tylko to się teraz liczyło ! Miał szansę, którą za wszelką cenę musiał wykorzystać.
***
Wyjechała ze swojego osiedla i już miała ochotę wrócić mając nadzieję, że Hugo jeszcze jest gdzieś w pobliżu. Przecież ona nie może się z nim spotkać ! Ale z drugiej strony jak wytłumaczy radość, która pojawiła się gdzieś w jej środku, gdy skinęła głową. Chyba pierwszy raz w życiu robiła coś co było zupełnie sprzeczne z jej poglądami. I chyba sama przed sobą bała się przyznać jak bardzo cieszy się na spotkanie z chłopakiem. Nim zdążyła się zorientować na miejscu pasażera siedziała jej przyjaciółka.
- A co Ty taka nieobecna dziś jesteś ? - zainteresowała się brunetka, gdy wysiadały z auta przed firmą. Westchnęła.
- Nic, mówiłam Ci już. Wszystko w porządku...- uśmiechnęła się blado.
- Yhm... Piętnaście minut temu tryskałaś optymizmem,a teraz... ? Ok, mała mów mi tutaj wszystko ładnie. Co jest ? Znów pożarłaś się z mamusią ? - zaśmiała się zgryźliwie.
- Umówiłam się z Hugo... -spojrzała kątem oka na Leire. Była bardzo ciekawa jej reakcji.- Tym kolesiem z klubu...
- Z tym Hugo ?!- Leire stanęła jak wryta celowo akcentując "TYM" . Bardzo starała się ukryć uśmiech ale nie potrafiła. Ainoha skinęła lekko głową.
- Ja nie wiem co się dzieje... Ale on tak patrzy... - starała się wytłumaczyć przyjaciółce jednak ta ryknęła głośnym śmiechem.
- Nie mów, że się zakochałaś ! - Ainoha przewróciła oczami- Przyznaj, że Ci się podoba !
- Leire daj spokój ! Ja go nie znam ! Umówiłam się z nim tylko dlatego, że obiecał że po kolacji da mi spokój !- znów zmieniła swoje myślenie. Czasami miała wrażenie, że od tamtego wieczoru żyją w niej dwie Ainohy. Teraz właśnie głos miała ta druga, ta rozsądna.
- Nie musisz bać się uczuć... To nic złego. - brunetka stanęła na wprost niej.
- Nie baw się w moją matkę proszę Cię -udała, że wcale nie zauważa palącego wręcz wzroku przyjaciółki i wkurzającego uśmiechu na jej twarzy.
Wjechały wreszcie na 6 piętro apartamentowca, w którym znajdowała się ich firma. Tuż po studiach zdecydowały się z Leire założyć dwuosobową firmę zajmującą się organizacją wesel. Czy to nie śmieszne, że dwie zawzięte i korzystające z życia singielki zajmują się tak ważną uroczystością jaką jest ślub ? Widocznie nie, bo w przeciągu trzech lat firma z internetowej witryny stała się prężnie prosperującą korporacją, a one zarządzały niemal 30 osobowym teamem. Były pionierami na rynku i raczej nie narzekały na brak zleceń. Leire była mózgiem tej operacji, człowiekiem od papierków, Ainoha głównie wykonawcą i płatnikiem. Miała ten komfort, że mogła pozwolić sobie na wybieranie ciekawszych klientów, i jak na osobę zupełnie niezorientowaną w temacie ślubnym wyprawiała naprawdę baśniowe wesela.
Zasiadła za swoim biurkiem w swoim gabinecie biorąc się za papiery klientów, którym miała urządzić wesele w ogrodzie w Gironie. Chwilę później do pokoju wślizgnęła się Leire z dwoma kubkami kawy. Blondynka zgromiła ja spojrzeniem. Czuła, że Leire nie odpuści tak łatwo. Za długo ją znała, żeby mogła podejrzewać, że brunetka tak łatwo odpuści taki łakomy kąsek... Zapadła się w fotelu na przeciwko Ainohy podając jej kawę. Wyszczerzyła zęby i czekała aż przyjaciółka się 'złamie'.
- Nie patrz tak... Idziemy tylko na kolację.
- Coś mi się wydaje, że to nie będzie taka zwykła kolacja...- uniosła brwi. Odpyskowałaby jej gdyby nie to, że w drzwiach gabinetu stanęła para.
- Dzień dobry, byliśmy umówieni – zaczął mężczyzna przepuszczając narzeczoną w drzwiach. Skinęła głową zapraszając ich do środka, a Leire pospiesznie opuściła gabinet.
- Ainoha Sanchez- uśmiechnęła się przyjaźnie wyciągając dłoń do młodych.
- Julia Vigas.
- Thiago Alcanatara...



***

Zaczyna się...


Szczęśliwego Nowego Roku ! ♥ 





10 komentarzy:

  1. Hooo, to dopiero będzie jak niewinne kłamstwo Rafy wyjdzie na jaw przy braciszku i bratowej :D Już się nie mogę doczekać!
    A skoro już jest mowa o ślubie... To się może pochwalę przyszłym projektem :D https://insolito-viaje.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie! Teraz zacznie się psuć.. Nigdy bym nie obstawiła, że Thiago będzie jej klientem. :D
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, jeszcze nie teraz... :D :P
      :*

      Usuń
    2. Zapraszam na trójeczkę: http://hasta-que-llegues-tu-ff.blogspot.com/2017/01/iii-przyjechaem-do-ciebie.html

      Usuń
  3. No dokładnie zaczyna się ;) czekałam na to ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. O-MÓJ-BOŻE!!!! <3 Kocham Cię, wiesz?! :o No pewnie, że wiesz. ;p
    Thiago <3 Przeczuwam, że będzie...interesująco! Niecierpliwie więc czekam na next, a Ciebie zapraszam na nowy rozdział - w nowym roku. ;*

    OdpowiedzUsuń