Od
spotkania z chłopakami minął już ponad tydzień. Teoretycznie
powinna być smutna z tego powodu, że żaden z nich nie szukał z
nimi kontaktu. Praktycznie wiedziała, że tak będzie więc w ogóle
nie zaprzątała sobie tym głowy. Było jej żal ? Nie. Była za
stara na takie akcje. Nie była nastolatką żeby rostrząsać takie
rzeczy w nieskończoność.
Zebrała
wszystkie foldery potrzebne jej dziś w pracy, spakowała wszystkie
umowy, które dzisiaj miała podpisać, zabrała swoje klucze i
wyszła z mieszkania. Wychodząc z windy, jak zwykle wybrała numer
Leire. Wyszła na zewnątrz, gdzie oślepiło ją listopadowe słońce.
Nasunęła na oczy ciemne okulary i czekając na odebranie przez Lei
telefonu.
-
Hej...- usłyszała jej dźwięczny głos po drugiej stronie
słuchawki. Dochodziła właśnie do swojego samochodu, gdy stanęła
w bezruchu. O tył samochodu opierał się Hugo. Ubrany w czarny
T-shirt, tego samego koloru spodnie, sportowe buty i skórę. Jego
ciemne oczy skryte były pod lustrzanymi okularami. Uśmiechnął się
promiennie, gdy ją zobaczył. - Ainoha ? Jesteś ?- ocuciły ją
nawoływania Leire.
-
Jestem jestem... dzwonię, żeby Ci powiedzieć, że będę u Ciebie
za 15 minut...- wydukała nieskładnie. Hugo podszedł bliżej, więc
uśmiechnęła się promiennie.
-
Ai ? Wszystko ok ? - musiała wyczuć, że coś jest nie tak. Leire
nawet przez telefon była jak rentgen.
-
Jak najbardziej- uśmiechnęła się. - Już jadę...- oznajmiła i
zakończyła połączenie.
-
Cześć Ainoha...- sposób w jaki wymawiał jej imię ?
Elektryzujący !
-
Hej Hugo...- dała się ucałować w oba policzki, co mimo tradycji
wyraźnie ją speszyło. Odsunęła się od kolegi. - Co słychać ?-
zapytała chcąc zabrzmieć jak najbardziej naturalnie.
-
Stęskniłem się...- uśmiechnął się do niej łobuzersko. Poczuła
uścisk w podbrzuszu i kołatnie serca. - Jakbym miał Twój numer..-
zaczął. Parsknęła śmiechem. Zaczyna się- szepnęła pod nosem
radośnie. Zostawiła Hugo i pewnym krokiem ruszyła do swojego
samochodu. - To jak ?- rzucił, gdy ją dogonił. Spojrzała na niego
spod rzęs. Tym razem, to jemu zrobiło się gorąco.
-
Z czym ?- zaśmiała się. Lubiła się z nim droczyć.
-
Kolacja...- rzucił jakby od niechcenia, a ona parsknęła śmiechem.
I nie był to zwykły śmiech. Raczej mocno nerwowy. Unikała jego
wzroku. Pakując do samochodu wszystkie foldery. Z namaszczeniem
odłożyła swoją nieprzyzwoicie drogą torebkę na siedzenie
pasażera. Zdawała się w ogóle nie przyjmować do świadomości
prośby mężczyzny. Spojrzała na niego dopiero, gdy złapał ją za
ramię- Nie proponuję Ci randki...- uśmiechnął się uroczo.- To
zwykłe spotkanie dwójki znajomych....
-
To co ? Piątek 19. Ty, ja, kolacja...- przewróciła oczami i
spojrzała na niego błagalnie. Nie chciała iść. Nie! właściwie
to chciała. Ale nie mogła ! Na litość boską, przecież ona tego
faceta nie znała ! Nie miała już 16 lat. Nie była nastolatką !
Jej takie zachowania nie przystawały ! Więc dlaczego skinęła
głową ? Może po to by zobaczyć jego szczery uśmiech i śmiejące
się oczy.
Nie wierzył w to, co się przed chwilą stało ! Zgodziła się ! Nie mógł słowami wyrazić jak się poczuł.
Nie wierzył w to, co się przed chwilą stało ! Zgodziła się ! Nie mógł słowami wyrazić jak się poczuł.
-
Tylko żeby było jasne- zastrzegła sobie patrząc na niego groźnie-
To nie jest randka !- położył sobie dłoń na sercu.
-
Obiecuję ! - przyznał poważnie- Przyjadę po Ciebie... Ale może
dasz mi jednak ten numer, żebym mógł zadzwonić, że czekam pod
blokiem... - spróbował szczęścia. Zrobił ten wzrok, na widok
którego podobno dziewczynom miękną kolana. Zacisnęła wargi w
wąską linię.
-
Nie musisz się
obawiać. Nie wystawię Cię. Tylko bądź punktualnie. - uśmiechnęła
się lekko. - Ale teraz... - spojrzała na jego rękę przytrzymującą
drzwi samochodu- muszę jechać, spóźnię się do pracy.
-
Do piątku-
uśmiechnął się. Odwzajemniła uśmiech.
-
Do zobaczenia.- zamknął
drzwi i patrzył jak blondynka odjeżdża. Mógłby skakać z radości
ale nie chciał wzbudzać sensacji. Zgodziła się i tylko to się
teraz liczyło ! Miał szansę, którą za wszelką cenę musiał
wykorzystać.
***
Wyjechała
ze swojego osiedla i już miała ochotę wrócić mając nadzieję,
że Hugo jeszcze jest gdzieś w pobliżu. Przecież ona nie może się
z nim spotkać ! Ale z drugiej strony jak wytłumaczy radość, która
pojawiła się gdzieś w jej środku, gdy skinęła głową. Chyba
pierwszy raz w życiu robiła coś co było zupełnie sprzeczne z jej
poglądami. I chyba sama przed sobą bała się przyznać jak bardzo
cieszy się na spotkanie z chłopakiem. Nim zdążyła się
zorientować na miejscu pasażera siedziała jej przyjaciółka.
-
A co Ty taka nieobecna dziś
jesteś ? - zainteresowała się brunetka, gdy wysiadały z auta
przed firmą. Westchnęła.
-
Nic, mówiłam
Ci już. Wszystko w porządku...- uśmiechnęła się blado.
-
Yhm... Piętnaście
minut temu tryskałaś optymizmem,a teraz... ? Ok, mała mów mi
tutaj wszystko ładnie. Co jest ? Znów pożarłaś się z mamusią ?
- zaśmiała się zgryźliwie.
-
Umówiłam
się z Hugo... -spojrzała kątem oka na Leire. Była bardzo ciekawa
jej reakcji.- Tym kolesiem z klubu...
-
Z tym Hugo ?!-
Leire stanęła
jak wryta celowo akcentując "TYM" . Bardzo starała się
ukryć uśmiech ale nie potrafiła. Ainoha skinęła lekko głową.
-
Ja nie wiem co się
dzieje... Ale on tak patrzy... - starała się wytłumaczyć
przyjaciółce jednak ta ryknęła głośnym śmiechem.
-
Nie mów, że
się zakochałaś ! - Ainoha przewróciła oczami- Przyznaj, że Ci
się podoba !
-
Leire daj spokój ! Ja go nie znam ! Umówiłam
się z nim tylko dlatego, że obiecał że po kolacji da mi spokój
!- znów zmieniła swoje myślenie. Czasami miała wrażenie, że od
tamtego wieczoru żyją w niej dwie Ainohy. Teraz właśnie głos
miała ta druga, ta rozsądna.
- Nie musisz bać
się uczuć... To nic złego. - brunetka stanęła na wprost niej.
-
Nie baw się
w moją matkę proszę Cię -udała, że wcale nie zauważa palącego
wręcz wzroku przyjaciółki i wkurzającego uśmiechu na jej twarzy.
Wjechały
wreszcie na 6 piętro apartamentowca, w którym znajdowała się ich
firma. Tuż po studiach zdecydowały się z Leire założyć
dwuosobową firmę zajmującą się organizacją wesel. Czy to nie
śmieszne, że dwie zawzięte i korzystające z życia singielki
zajmują się tak ważną uroczystością jaką jest ślub ?
Widocznie nie, bo w przeciągu trzech lat firma z internetowej
witryny stała się prężnie prosperującą korporacją, a one
zarządzały niemal 30 osobowym teamem. Były pionierami na rynku i
raczej nie narzekały na brak zleceń. Leire była mózgiem tej
operacji, człowiekiem od papierków, Ainoha głównie wykonawcą i
płatnikiem. Miała ten komfort, że mogła pozwolić sobie na
wybieranie ciekawszych klientów, i jak na osobę zupełnie
niezorientowaną w temacie ślubnym wyprawiała naprawdę baśniowe
wesela.
Zasiadła
za swoim biurkiem w swoim gabinecie biorąc się za papiery klientów,
którym miała urządzić wesele w ogrodzie w Gironie. Chwilę
później do pokoju wślizgnęła się Leire z dwoma kubkami kawy.
Blondynka zgromiła ja spojrzeniem. Czuła, że Leire nie odpuści
tak łatwo. Za długo ją znała, żeby mogła podejrzewać, że
brunetka tak łatwo odpuści taki łakomy kąsek... Zapadła się w
fotelu na przeciwko Ainohy podając jej kawę. Wyszczerzyła zęby i
czekała aż przyjaciółka się 'złamie'.
-
Nie patrz tak... Idziemy tylko na kolację.
-
Coś
mi się wydaje, że to nie będzie taka zwykła kolacja...- uniosła
brwi. Odpyskowałaby jej gdyby nie to, że w drzwiach gabinetu
stanęła para.
-
Dzień
dobry, byliśmy umówieni – zaczął mężczyzna przepuszczając
narzeczoną w drzwiach. Skinęła głową zapraszając ich do środka,
a Leire pospiesznie opuściła gabinet.
-
Ainoha Sanchez- uśmiechnęła się przyjaźnie wyciągając dłoń
do młodych.
-
Julia Vigas.
-
Thiago Alcanatara...
***
Zaczyna się...
Szczęśliwego Nowego Roku ! ♥
Hooo, to dopiero będzie jak niewinne kłamstwo Rafy wyjdzie na jaw przy braciszku i bratowej :D Już się nie mogę doczekać!
OdpowiedzUsuńA skoro już jest mowa o ślubie... To się może pochwalę przyszłym projektem :D https://insolito-viaje.blogspot.com ;)
huhuhu :D
UsuńNowy projekt ? ^^ Biegnę ! :)
O nie! Teraz zacznie się psuć.. Nigdy bym nie obstawiła, że Thiago będzie jej klientem. :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ;*
Spokojnie, jeszcze nie teraz... :D :P
Usuń:*
Zapraszam na trójeczkę: http://hasta-que-llegues-tu-ff.blogspot.com/2017/01/iii-przyjechaem-do-ciebie.html
UsuńNo dokładnie zaczyna się ;) czekałam na to ^^
OdpowiedzUsuń;*
Usuń:-*
UsuńO-MÓJ-BOŻE!!!! <3 Kocham Cię, wiesz?! :o No pewnie, że wiesz. ;p
OdpowiedzUsuńThiago <3 Przeczuwam, że będzie...interesująco! Niecierpliwie więc czekam na next, a Ciebie zapraszam na nowy rozdział - w nowym roku. ;*
Aż się zaczerwieniłam :D ;**
Usuń